<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>wedrownicy.org &#187; Tatry Zachodnie</title>
	<atom:link href="http://www.wedrownicy.org/blog/tag/tatry-zachodnie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wedrownicy.org/blog</link>
	<description>wędrownik = osoba wędrująca, zwłaszcza pieszo (SJP PWN)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 12 Jul 2010 09:41:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Procesja BC 2009 w Tatrach Zachodnich</title>
		<link>http://www.wedrownicy.org/blog/2009/06/procesja-bc-2009-w-tatrach-zachodnich/</link>
		<comments>http://www.wedrownicy.org/blog/2009/06/procesja-bc-2009-w-tatrach-zachodnich/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Jun 2009 15:51:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wojciech Smolak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tatry]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Smolak]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Tatry Zachodnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wedrownicy.org/blog/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni wolnego przy okazji Uroczystości Bożego Ciała, która wypadła w tym roku w połowie czerwca, było dobrą okazją do ostatniego sprawdzenia ludzi i sprzętu przed planowaną na lato wyprawą w Gorgany. Plan był prosty &#8211; rozpocząć wejściem na Grzesia w Tatrach Zachodnich i kontynuować marsz na wschód dopóki starczy nam sił i czasu. Pogoda [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/SjdtUadNPgI/AAAAAAAABgU/r8-_QaF40o4/s640/P1030201.JPG"><img class="alignleft" style="margin: 5px;" src="http://lh6.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/SjdtUadNPgI/AAAAAAAABgU/r8-_QaF40o4/s128/P1030201.JPG" alt="P1030201.JPG" width="96" height="128" /></a>Kilka dni wolnego przy okazji Uroczystości Bożego Ciała, która wypadła w tym roku w połowie czerwca, było dobrą okazją do ostatniego sprawdzenia ludzi i sprzętu przed planowaną na lato wyprawą w Gorgany. Plan był prosty &#8211; rozpocząć wejściem na <strong>Grzesia w Tatrach Zachodnich</strong> i kontynuować marsz na wschód dopóki starczy nam sił i czasu. Pogoda miała jednak inny plan i pod <strong>Trzydniowiańskim Wierchem</strong> postanowiła nam jeszcze pokazać swoje zimowe oblicze.</p>
<p><strong> </strong> <div id="stb-container" class="stb-container"><div class='stb-custom-caption_box stb_caption' >Informacja</div><div class='stb-custom-body_box stb_body' ><strong>Uczestnicy:</strong> Włodzimierz Kozłowski, Wojciech Smolak<br />
<strong>Termin:</strong> 10 &#8211; 14 czerwca 2009 r.<br />
<strong>Miejsce:</strong> Tatry Zachodnie (Polska)<br />
<strong>Relacja:</strong> Wojciech Smolak</div></div></p>
<p><span id="more-7"></span></p>
<ul>
<li><strong>dzień 0 (10 czerwca 2009)</strong></li>
</ul>
<p>Po 60 dniach odpoczynku od gór nadszedł dzień kolejnego wyjazdu, a właściwie noc.  Spakowany w nowy plecaczek wyruszam na dworzec PKS. Właśnie autobusem zdecydowaliśmy się jechać do Zakopanego, co okazało się nie do końca wspaniałym pomysłem. Po drodze zachodzę do PiP uzupełnić zapasy węglowodanów i kiełbachy. Trochę trudności sprawiało mi przeciskanie się z plecakiem przez tłumy kupujących. Docieram w końcu na dworzec autobusowy. Tam dość spore kolejki na stanowiskach i już przeczuwam zbliżające się problemiki. Reasumując nie zmieściłem się do autobusu, pobiegłem na PKP na pociąg do Krakowa&#8230; Towarzysz podróży &#8211; Włodek również nie zmieścił się do autobusu w Toruniu, na szczęście miał kolejny za 2 godziny, który już go przyjął. Przerywamy łączność, kolejny kontakt po dotarciu do Zakopanego.</p>
<ul>
<li><strong>dzień 1 (11 czerwca 2009)</strong></li>
</ul>
<p>Po przesiadce w Krakowie do autobusu około 8.30 ląduję w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zakopane" target="_blank"><strong>Zakopanem</strong></a>. Czekam na Włodka, bo się później okazało, że kierowca jego PKSa zabłądził w Krakowie. Po parunastu minutach mkniemy już w komplecie zapchanym busem do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_Chocho%C5%82owska" target="_blank"><strong>Doliny Chochołowskiej</strong></a>. Kupujemy bilety i podążamy razem z tłumem turystów przez malowniczą Chocho. Słońce zachęca do wędrówki i napawa optymizmem na resztę dnia. Przed godziną 13 docieramy do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kaplica_na_Polanie_Chocho%C5%82owskiej" target="_blank">kapliczki św. Jana Chrzciciela</a>, oczekujemy na świątecznę mszę niestety ksiądz nie dociera. Schodzimy do schroniska, w towarzystwie wesołej ekipy z wycieczki zakładowej i kropli deszczu konsumujemy tuńczyka z kuskusem.</p>
<p><a title="Ruszamy Doliną Chochołowską" rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjTSlVZIaqI/AAAAAAAADVU/LmlIZesQ2Jg/s640/DSC00208.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjTSlVZIaqI/AAAAAAAADVU/LmlIZesQ2Jg/s128/DSC00208.JPG" alt="DSC00208.JPG" width="128" height="96" /></a><a title="Polana Chocho, w tle Kominiarskie Wierchy" rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjTSnh7fgEI/AAAAAAAADVg/tNiekRQARIQ/s640/DSC00210.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjTSnh7fgEI/AAAAAAAADVg/tNiekRQARIQ/s128/DSC00210.JPG" alt="DSC00210.JPG" width="128" height="96" /></a><a rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNEHGr5KI/AAAAAAAADcs/_GoFBAzteNE/s640/P1030081.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNEHGr5KI/AAAAAAAADcs/_GoFBAzteNE/s128/P1030081.JPG" alt="P1030081.JPG" width="128" height="96" /></a></p>
<p>Bardzo powoli się rozpogadza, pakujemy plecaki i ruszamy żółtym szlakiem na Grzesia. Co chwila wyprzedamy się, to jesteśmy wyprzedzani przez dość sporą ekipę, chyba jakaś rodzinka. Kończą swoją przygodę z Grzesiem, pod Grzesiem na przełęczy małym opalankiem. Dostrzegamy, że każda z posiadanych przez nas map ma słabe odzwierciedlenie w szlakach własnie w rejonie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bobrowiecka_Prze%C5%82%C4%99cz" target="_blank">Przełęczy pod Bobrowcem</a>. Wreszcie włazimy na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Grze%C5%9B" target="_blank"><strong>Grzesia</strong></a>, na którego zdobycie czekałem od zimy kiedy to w potężnej śnieżycy doszliśmy tylko do<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Schronisko_PTTK_na_Polanie_Chocho%C5%82owskiej" target="_blank"> schroniska w Chocho</a>. Pogoda dopisuje, piękne widoki na wszystkie strony świata.</p>
<p><a rel="lightbox[7]" href="http://lh5.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNGg20-SI/AAAAAAAADcw/X_QBLQCGNCo/s640/P1030083.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh5.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNGg20-SI/AAAAAAAADcw/X_QBLQCGNCo/s128/P1030083.JPG" alt="P1030083.JPG" width="128" height="96" /></a><a rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNTg4RjJI/AAAAAAAADdM/-FGSK-N35aA/s640/P1030108.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNTg4RjJI/AAAAAAAADdM/-FGSK-N35aA/s128/P1030108.JPG" alt="P1030108.JPG" width="128" height="96" /></a><a rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNbkyB10I/AAAAAAAADdc/9RA9iviu4wg/s640/P1030121.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNbkyB10I/AAAAAAAADdc/9RA9iviu4wg/s128/P1030121.JPG" alt="P1030121.JPG" width="128" height="96" /></a></p>
<p>Ruszamy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%82ugi_Up%C5%82az" target="_blank">Długim Upłazem</a> na Rakoń. Nieprzespana noc daje się we znaki, nogi coraz ciężej niosą do góry. Zdobywamy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rako%C5%84" target="_blank"><strong>Rakoń</strong></a> i jest to ostatni szczyt tego dnia. Późna pora i padający deszcz zmuszają nas do zejścia zielonym szlakiem spod <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wo%C5%82owiec_(Tatry)" target="_blank">Wołowca</a> do schroniska. Podczas deszczu problemy z kurtką <a href="http://www.blogas.smolak.pl/2009/03/11/kurtka-malach/" target="_blank">opisane wcześniej</a> się powtarzają. Po kilkudziesięciu minutach marszu w deszczu kurtka wykazuje się praktycznie brakiem wodoodporności na rękawach, całe szczęście, że kaptur twardo stawiał czoło padającej na niego wodzie. Po dwóch godzinach w deszczu docieramy do schroniska, w którego recepcji kończymy dzień miłym akcentem. Udało się załatwić miejsca w pokoju mimo &#8222;braku miejsc&#8221; dzięki uprzejmości koleżanki Ewy, która nas przygarnęła. Ewę oczywiście serdecznie pozdrawiamy!</p>
<p><a title="Herbatka na Rakoniu" rel="lightbox[7]" href="http://lh3.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNhNLkwgI/AAAAAAAADdo/jbQrRenoPPo/s640/P1030148.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh3.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjbNhNLkwgI/AAAAAAAADdo/jbQrRenoPPo/s128/P1030148.JPG" alt="P1030148.JPG" width="128" height="96" /></a><a title="Zejście z Wołowca" rel="lightbox[7]" href="http://lh3.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjTTUw3DQeI/AAAAAAAADW4/2NrHBEh_R8c/s640/DSC05651.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh3.ggpht.com/_crgi-t6cl0M/SjTTUw3DQeI/AAAAAAAADW4/2NrHBEh_R8c/s128/DSC05651.JPG" alt="DSC05651.JPG" width="128" height="96" /></a></p>
<ul>
<li><strong>dzień 2 (12 czerwca 2009)</strong></li>
</ul>
<p>Pobudka o 7.30. Niestety za oknem szaro, buro i ponuro. Niebo całkowicie przykryte chmurami, jednym słowem &#8222;krajowy deszcz&#8221;. Jemy śniadanie w stołówce, która powoli napełnia się turystami, tymi którzy jeszcze nie wyszli i tymi, którzy już przyszli. Z racji nieciekawej pogody wszyscy wyczekują jej poprawy i napełniają stołówkę i wszelkie kąty schroniska, gdzie da sie usiąść. O 9.00 jesteśmy w pełnej gotowości do wyjścia, ciągle pada. Czekamy. Wyruszamy przed 12 nie zważając na deszcze. Przecież nie można całego dnia przesiedzieć w schronisku. Cel: schronisko na Hali Ornak. Z Polany Chochołowskiej kierujemy się czerwonym szlakiem w kierunku Trzydniowiańskiego Wierchu przez <strong>Jarząbcze Szałasiska</strong>. Znajdujemy kolejne nieścisłości mapy i terenu w przebiegu żółtego szlaku papieskiego (Mapa ExpressMap &#8211; Tatry Zachodnie). W rejonie szałasisk zdecydowanie poprawia się pogoda, przestaje padać, wychodzi słońce zza chmur. Z jeszcze większym zapałem maszerujemy dość żmudnym podejściem by nadrobić stracony w schronisku czas. Zza chmur wyłaniają się szczyty pokryte świeżym śniegiem.</p>
<p><a rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sjds32ULg6I/AAAAAAAABfw/Cgbe2oypkaM/s640/P1030164.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sjds32ULg6I/AAAAAAAABfw/Cgbe2oypkaM/s128/P1030164.JPG" alt="P1030164.JPG" width="128" height="96" /></a><a rel="lightbox[7]" href="http://lh5.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sje8wUJ8_0I/AAAAAAAABiw/Gq_PvOtbPTk/s640/P1030185.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh5.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sje8wUJ8_0I/AAAAAAAABiw/Gq_PvOtbPTk/s128/P1030185.JPG" alt="P1030185.JPG" width="128" height="96" /></a><a rel="lightbox[7]" href="http://lh3.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sje8lBWvQ6I/AAAAAAAABio/V7HVCDa3a0M/s640/P1030181.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh3.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sje8lBWvQ6I/AAAAAAAABio/V7HVCDa3a0M/s128/P1030181.JPG" alt="P1030181.JPG" width="128" height="96" /></a></p>
<p>Koniec podejścia pod <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Trzydniowia%C5%84ski_Wierch" target="_blank"><strong>Trzydniowiański Wierch</strong></a>, dochodzimy do rozwidlenia szlaków i obchodzimy szczyt skrótem. Na grani coraz mocniej wieje, ale pogoda nie daje nam znaków, że zamierza się zmienić. Zatrzymujemy się na obiadowy popas na <strong>Dudowej Przełęczy</strong> w pobliżu fajnego płata śniegu. Miłe widoki i nawet mało wieje. Na obiad znowu kuskus z tuńczykiem, ale tym razem z kukurydzą. Temperatura spadła i dzięki temu, że obiad podgrzewaliśmy na gazie można powiedzieć, że&#8230; był chłodny (chłodny to dużo cieplej niż zimny ale na pewno nie ciepły).</p>
<p><a title="miejsce postoju pod Trzydniowiańskim Wierchem" rel="lightbox[7]" href="http://lh3.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/SjdtNuLRRUI/AAAAAAAABgI/KYc5BzIOowU/s640/P1030192.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh3.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/SjdtNuLRRUI/AAAAAAAABgI/KYc5BzIOowU/s128/P1030192.JPG" alt="P1030192.JPG" width="96" height="128" /></a><a rel="lightbox[7]" href="http://lh6.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sje9K-m3hbI/AAAAAAAABkA/LzR3opOyC-I/s640/P1030203-1.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh6.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/Sje9K-m3hbI/AAAAAAAABkA/LzR3opOyC-I/s128/P1030203-1.JPG" alt="P1030203-1.JPG" width="128" height="96" /></a><a title="inżynierowie w terenie ;-)" rel="lightbox[7]" href="http://lh4.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/SjdtVLiow1I/AAAAAAAABgY/NY-Lopowdp0/s640/P1030210.JPG"><img class="alignnone" src="http://lh4.ggpht.com/_sKUBYmKrD80/SjdtVLiow1I/AAAAAAAABgY/NY-Lopowdp0/s128/P1030210.JPG" alt="P1030210.JPG" width="128" height="96" /></a></p>
<p>Nie zdążyliśmy nawet zjeść w spokoju obiadu i usłyszeliśmy pierwsze grzmoty. Widzimy, że turyści podchodzący pod <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%84czysty_Wierch" target="_blank">Kończysty Wierch</a> w popłochu schodzą na dół. Starszy turysta, który nas mijaj ostrzegał, że wiele lat po Tatrach chodził, a tak złych warunków jeszcze nie widział. Kończymy zatem jeść kaszę, zakładamy rękawice i czapki i też schodzimy na dół. Wieje coraz mocniejszy wiatr, spada widoczość, okolica zamienia się w śnieżną krainę. Te kilkadziesiąt minut okazuje się potem najciekawszym punktem wyprawy. Zdjęć niestety nie ma, bo walczyliśmy żeby się utrzymać na szlaku. Po drodze postanawiamy jednak zdobyć Trzydniowiański i zejść na dół zielonym szlakiem, by nie wracać tą samą drogą. <strong>Krowim Żlebem</strong> schodzimy do Doliny Chochołowskiej. W schronisku miła pani recepcjonistka przyjmuje nas na nocleg na miłą podłogę. Okazało się, że nasza koleżanka Ewa opuściła pokoik i ktoś nam go zajął. Udajemy się do schroniskowej świetlicy i zajmujemy jedno z ostatnich miejsc na podłodze. Niestety ciszę nocną zakłócają pseudoturyści (markowy sprzęt, ale bez zrozumienia czym jest schronisko). Nie pozdrawiamy ich rzecz jasna. Zdaje się, że nigdzie nie wyszli w dzień i mają wiele sił by przeszkadzać innym zmęczonym. Nie wiem czy przestali w końcu gadać, czy po prostu mimo to zasnąłem&#8230;</p>
<ul>
<li><strong>dzień 3 (13 czerwca 2009)</strong></li>
</ul>
<p>Ostatni dzień w Tatrach. Brakuje nam pomysłów i wariantów na teń dzień. Nie doszliśmy we wcześniejszych dniach do innego schroniska, a dzisiaj już by zabrakło czasu na nocowanie. Wciągamy jajecznicę i znanym nam z zimy szlakiem przez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Iwaniacka_Prze%C5%82%C4%99cz" target="_blank"><strong>Iwaniacką Przełęcz</strong></a> ruszamy do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Schronisko_PTTK_na_Hali_Ornak" target="_blank">schroniska na Hali Ornak</a>. Po drodze spotykamy spacerowiczów, którzy spać nam nie dawali w nocy. Dochodzimy do schroniska. Chyba wszyscy turyści zebrali się akurat na <strong>Hali Ornak</strong>. Padający deszcz nie pozwalał siedzieć na dworzu więc większość cisnęła się w pękającej w szwach głównej sali schroniska. Schodzimy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_Ko%C5%9Bcieliska" target="_blank"><strong>Doliną Kościeliską</strong></a> do Kirów, busem do Zakopanego, Szwagropolem do Krakowa, a z Krakowa już pociągiem do Poznania (ja), a Włodek dalej do Inowrocławia.</p>
<p>Koniec relacji, następna wyprawa w sierpniu w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gorgany" target="_blank">Gorgany</a> na Ukrainie.</p>
<p><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wedrownicy.org/blog/2009/06/procesja-bc-2009-w-tatrach-zachodnich/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
