Nadwiślańska wykapka nad Wisłą (Warszawa -> Toruń)

Podaj dalej...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Przedłużyliśmy (ja i Włodek) jeden z majowych weekendów, po zajęciach #bigdata na Politechnice ruszyliśmy z Warszawy przez Kampinos, a potem wzdłuż Wisły w kierunku Kujaw.

Jak zwykle jeździmy po zmierzchu i nocujemy przy drodze. W nagrodę spotykamy łosia, który dostojnie maszeruje niczym ten z czołówki Przystanku Alaska. Jedziemy niespiesznie, bez nerwowej presji czasu. O poranku las sprawia już bardziej przyjazne wrażenie. Znajdujemy wiaty idealne na postój śniadaniowy i nocleg. W nocy pewnie i tak byśmy ich nie zauważyli… Ze skraju Kampinosu, najkrótszą drogą w kierunku północnym docieramy do Wisły. Przez najbliższe dwa dni to jej dolina będzie naszym drogowskazem. Obiad w Płocku, w nowoczesnej marinie, gdzie przeczekujemy burzę. Robimy zaopatrzenie w przydrożnym sklepie, gawędzimy z miejscowymi. Jeden nawet był w Nieszawie (tam podążamy) na wycieczce szkolnej. Kolację konsumujemy już nad brzegiem rzeki (właściwie to był brzeg Jeziora Włocławskiego) na pograniczu województw mazowieckiego i kujawsko – pomorskiego. Zakupiłem tylko jedną mielonkę. To wydarzenie dało pomysł na kolejną wycieczkę, wzdłuż innej już rzeki, ale z właściwym zapasem przysmaku w aluminiowej puszcze. Udało się znaleźć jedno z piękniejszych miejsc biwakowych na naszych wykapkach. Fotografujemy zachodzące za drugim brzegiem słońce.

Budzi nas wszechobecna wilgoć, co nie jest dziwne nad wodą i puste brzuchy, które napełniamy dopiero w najbliższym miasteczku. Te małe mieściny mają swój niepowtarzalny klimat. Na rynku kiedyś targ, teraz dyskont z robalem w logo czy inny polo market. Siadamy na ławce przy fontannie, którą przygotowują do uruchomienia na sezon letni. Tutaj też miejscowi są skorzy do gawęd. Jeden miał kiedyś rower i dojechał nawet do Włocławka, kiedyś… Nam też się udało, odpoczywamy z kawką na Placu Wolności. Popołudnie przychodzi nieubłaganie, kończy się nasz dłuższy weekend i włącza się demon każdej wykapki – presja czasu. Znowu zmieniamy stronę Wisły, tym razem promem w Nieszawie. W Ciechocinku szybkie zdjęcie z grzybkiem i lody przy tężni. Dokręcamy do Torunia. Dale ja pociągiem do Bydgoszczy, Włodek do Inowrocławia.

Zdjęcia naduszone radzieckim Zenitem 122: https://photos.app.goo.gl/YCOrhaHR3uD3oKSp2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *