Zimowy kurs turystyki wysokogórskiej
Od dawna zbierałem się do napisania kilku słów o wrażeniach z odbytego zimowego szkolenia turystyki wysokogórskiej, ale zebrać się nie mogłem.
Po zasięgnięciu kilku opinii wybraliśmy w końcu ekipę z Kilimanjaro Waldka Niemca, która zajęła się nami podczas marcowego weekendu w Tatrach.
Z racji odległego czasu wycieczki przedstawię tylko kilka myśli odnośnie kursu:
- to co tam zobaczyliśmy to tylko ślad, sygnał czego się uczyć, jak to bywa z każdą działalnością człowieka trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć,
- jako dyletant w sztuce turystyki górskiej, szczególnie zimowej mam większą świadomość o swoich możliwościach działalności w górach zimą,
- z 3 dni szkolenia jeden budził moje pewne wątpliwości, a mianowicie „lody”; nauczyliśmy się tam najwięcej posługiwać się czekanem, jak stawiać nogi w rakach, lecz wątpliwości budzi sposób asekuracji; by wykonać to ćwiczenie najpierw musieliśmy zbudować stanowiska asekuracyjnej, dojść do tego miejsca musieliśmy ominąć przeszkodę; jak w takim razie ma się nam to przydać podczas wycieczek nie wiem… mimo, że dyletant i defetysta z urodzenia ufam w tej kwestii profesjonalistom,
|
|



22 lutego 2011 o godz. 16:26
Patrząc na zdjęcia, na lodach mieliście asekurację górną („na wędkę”). Normalnie mielibyście asekurację z dołu, a stanowisko na górze zbudowane byłoby dopiero, jakbyście tam dotarli. Ale to już wspinaczka, a kurs jest turystyczny ;) Asekuracja górna była więc na czas kursu, a podczas wędrówki dziabiecie na żywca lub … omijacie przeszkodę ;)
W pt właśnie jadę na swój kurs, więc szukam ogólnie wieści na ten temat – stad też się tu znalazłam ;)
Pozdrowienia
24 maja 2011 o godz. 16:44
[...] to Kurs turystyki zimowej wysokogórskiej. Relacja tu: http://www.wedrownicy.org/blog/2010/03/zimowy-kurs-turystyki-wysokogorskiej/ This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink. ← Hello world! To jest [...]