Wyprawa Gorce 2009

Podaj dalej...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Kilkanaście zdań o tym jak wygląda wielkanocne śniadanie na Turbaczu

dzień 1 (11 kwietnia 2009)

Wyruszam o 1 w nocy z Inowrocławia w kierunku Konina. Po drodze w Ślesinie zabieram pozostałą część ekipy. Maciasa i nasz support-team Matiego. Po drodze zwiedzamy muzeum w Oświęcimiu – Birkenau oraz święcimy nasze wyprawowe potrawy w Wadowicach. Docieramy do Nowego Targu Kowańca około 13.00 po czym od razu ruszamy żółtym szlakiem w kierunku Turbacza. Wg tabliczek powinniśmy być na miejscu po 2,5 godzinach, niestety zalegający w wielu miejscach mokry i ciężki śnieg skutecznie spowalnia nasze ruchy. 12 godzin za kierownicą i brak snu też robi swoje co powoduje, że zawsze idę jakieś 5-10 minut za resztą ekipy. Mijając kapliczkę papieską, w oddali widząc harcerską chatę “Bene” docieramy do schroniska. Bierzemy najtańszą opcję noclegową i udajemy się do jadalni na obiad: tuńczyk w sosie kukurydziano-groszkowym z kaszą kus-kus. Jeden z lepszych górskich obiadów jakie jadłem. Niestety ciszę i harmonię górskiego schroniska zakłóca banda pijanych i pijących nadal “górali”. Przyjechali skuterami, ciekawe jak wrócili po pijaku do domu… Po obiadku krótka dżemka, którą przerywa mi Mati zadowolony i krzyczący, bo stworzył  bałwana przed schroniskiem. Kończymy dzień szybko, przed nami bardzo wczesna pobudka.

nasza święconkamega gastrobałwan Matiego

dzień 2 (12 kwietnia 2009 – Wielkanoc)

Wstajemy przed 6.00. Iście Wielkanocne śniadanie: biała kiełbasa, jaja na twardo, sałatka, i różne ciasta, wszystko podane na ładnych świątecznych serwetkach. O 7.30 już jesteśmy na szlaku, niestety Turbacz powitał nas mgłą bardzo gęstą. Powoli schodzimy w bardzo nieprzyjemnym śniegu. Podążamy po dość świeżych śladach, przez co zgubiliśmy szlak za Halą Długą i trzeba się było trochę cofnąć. Im schodzimy niżej mgła jest mniejsza i coraz mniej śniegu. Ścieżka miejscami zamienia się w mały potok, “zima spływała nam pod stopami…”. Pierwszy dłuższy postój i herbatka przed Przełęczą Knurowską. Przeszliśmy odcinek jakąś godzinę lub półtorej dłużej niż na mapie, podejmujemy decyzję o dalszej drodze. Ku naszemu zdziwieniu pogoda się poprawia, śniegu prawie brak, idziemy południowym stokiem i stąd ta poprawa warunków. Około 17.00 dochodzimy na Lubań po morderczym podejściu. Nie było jednak dość mordercze dla dwójki “trampkarzy”, którzy pokonali podejście w ekspresowym tempie, po czym zeszli zaraz na dół… Przygotowujemy kolejne mega gastro, szybka herbata ze stopionego śniegu i ruszamy na dół. Już po zmroku po godzinie 20.30 dochodzimy do Krościenka, gdzie zostajemy miło przyjęci przez naszych gospodarzy. Polecam to miejsce noclegowe.

Wielkanocna wyprawa w Gorce: Nowy Targ-Turbacz-Przełęcz Knurowska-Lubań
fot. Wojciech Smolak

wyprawa w Gorce 11-13.04 2009
stały skład: 
- byki: wojtas, macias;
- support team, garbage collector: ja;
fot. Mateusz Dolata

fot. Maciej Winnicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *